Heddal - Tak sie bujamy
Norwegia,  Podróże

Z Heddal do Røldal – tropimy stavkirke.

Wstajemy rano i jedziemy do Heddal. Taki był plan. Niestety pogoda miała inne plany. Środek lata a tu zimno i pada. Najpierw postanowiliśmy chwilkę przeczekać – wypada się. Nic z tego. Wiec szybkie śniadanie, zwijanie namiotu w lekkim deszczu i w drogę. Kilkadziesiąt kilometrów i zakrętów dalej, docieramy do naszego celu. Na szczęście przestało mżyć. Parking przed kościołem jest w miarę spory i bezpłatny, więc spokojnie znaleźliśmy miejsce. Jeszcze tylko kilka kroków i Heddal stavkirke ukazał się w całej okazałości. Robi naprawdę spore wrażenie.

Heddal stavkirke - Tak się bujamy
Heddal stavkirke

To największy zachowany kościół tego typu. Często nazywany drewnianą katedrą. Trzy nawy, trzy wieże, 64 powierzchnie dachowe – to musi robić wrażenie. Budowane między X a XIII wiekiem, gdy wiara chrześcijańska mieszała się jeszcze z mitologią skandynawską, norweskie stavkirke są jednym z najciekawszych elementów kultury tego kraju i symbolem kunsztu sztuki budowlanej i zdobniczej Wikingów. Kościoły te należą do najstarszych drewnianych zabytków Europy. Łącznie powstało ich około 1000, a do naszych czasów zachowało się tylko 28. Świątynia Wang w Karpaczu to też XII-wieczny stavkirke przeniesiony w 1842 z miejscowości Vang, leżącej nad jeziorem Vangsmjøsa w Norwegii. Jednak ze względu na liczne przeróbki nie jest obecnie zaliczany do listy „oryginalnych”, podobnie jak trzy inne kościoły znajdujące się na terenie Szwecji.

Heddal stavkirke - Tak sie bujamy
Heddal stavkirke

Norweskie słowo „stav ” nie ma dokładnego polskiego odnośnika, najbliższe jest słowo „słup” i dlatego nazwa kościół słupowy jest często spotykana. Używa się też nazw kościół klepkowy, masztowy. Główny, charakterystyczny element konstrukcyjny to masywne słupy (maszty) umieszczane w narożnikach budowli (w Heddal jest ich 12), połączone ze sobą poziomymi belkami – dolną (podwalina) i górną (oczep), tworzące ramę budowli. Rama stoi na kamiennym fundamencie. Do początków XII w. spotykało się tez konstrukcje, w których słupy osadzano bezpośrednio w gruncie. Zapewniało to stabilność, ale narażało na szybkie gnicie. Dlatego trwałość tych kościółków nie przekraczała 100 lat. Na tym rusztowaniu mocowano, techniką wpustów i piór, pionowe masywne deski (klepki), które tworzą ściany budowli. Zarówno w podwalinie jak i oczepie były wyżłobione głębokie rowki, w które wchodziły klepki. Taka konstrukcja gwarantowała szczelność ścian w przypadku, gdy deski kurczyły się lub rozciągały pod wpływem zmian temperatury i wilgotności. Do budowy nie używano gwoździ ani innych metalowych elementów, tylko drewniane trzpienie. Dach wielu kościołów pokryty jest gontem przypominającym smoczą łuskę. Niektóre zwieńczone były głowami smoków. W bogatych zdobieniach pojawiają się motywy ze skandynawskiej mitologii – splatające się niespokojnie zwierzęce i roślinne kształty. Spotyka się też runiczne inskrypcje, ochronne pentagramy oraz symbole odnoszące się do pogańskich wierzeń.
Najprostsze stavkirke maja tylko nawę i maleńkie prezbiterium, a dach opiera się bezpośrednio na słupach. Najbardziej rozbudowane wysokością dorównują budowlą kamiennym.

Do budowy stavkirke używano drewna sosny norweskiej, która ze względu na krótki okres wegetacji roślin w Skandynawii ma bardzo trwałe drewno. Wybierano odpowiednio wysokie drzewo, ścinano czubek i pozostawiano na kilka, kilkanaście lat, aby następował przyrost masy drzewnej, bez wzrostu w górę i dopiero drzewo ścinano. Po odarciu z kory otrzymywano odpowiedni budulec. Teraz wycinano słupy, belki lub długie deski, które smarowano żywicą.

Dawno, dawno temu pięciu rolników z Heddal postanowiło, że w dolinie trzeba zbudować kościół. Pewnego dnia jeden z nich, o imieniu Raud, spotkał na drodze nieznajomego. Podzielił się z nim wiadomością, na co nieznajomy odrzekł, że zbuduje piękny kościół, ale pod jednym warunkiem – kiedy budowa będzie skończona, Raud przyniesie mu księżyc, słońce i swoje serce, chyba że będzie potrafił odgadnąć imię obcego. Raud pomyślał, że będzie miał bardzo dużo czasu na odgadywanie imienia, więc się zgodził.
Jakież było jego zdziwienie, kiedy o świcie następnego dnia całe drewno potrzebne do budowy leżało już na miejscu, drugiego dnia stanęła kościelna wieża, a trzeciego kościół był gotowy. Raud wystraszył się o swoje życie, więc wyruszył w góry i, wędrując, myślał jak odgadnąć imię obcego. Wtem z wnętrza góry usłyszał najpiękniejszą w życiu melodię:

„Cicho, cicho mój maleńki,
rano przyjdzie Finn z księżycem,
słońcem i chrześcijańskim sercem –
będziesz się bawił z ojcem.”

I tak oto zagadka została rozwiązana. Tajemniczym cieślą był troll o imieniu Finn, który mieszkał w pobliskiej górze. Raud ocalił życie, a Heddal otrzymało kościół. Troll nie mógł jednak znieść dźwięku kościelnych dzwonów, bijących co niedzielę, i wkrótce wraz z rodziną wyniósł się do innej góry. Tyle legenda.

Nie jest znana dokładna data budowy, jednak z runów wyrytych na deskach świątyni wynika, że konsekrowano ją w 1242 r. Badania wykazały, że prezbiterium jest starsze i możne pochodzić z 1147 r. W Heddal użyto najwyższej klasy materiałów i dzięki temu, pomimo upływu blisko 800 lat, około 30% konstrukcji kościoła stanowi oryginalny budulec. Przez wieki świątynia była poddawana wielu renowacjom. Po reformacji kościół był w bardzo złym stanie, dlatego w latach 1849-1851 przeprowadzono rozległą renowacje. Jednakże, ponieważ konserwatorom brakowało niezbędnej wiedzy i umiejętności, nie wszystko zrobiono jak należy. Potrzebna była nowa konserwacja i przeprowadzono ją w latach 1952-1954, przywracając zabytkowi stan możliwie bliski pierwotnemu.

Widoczny na zdjęciu „fotel biskupa” pochodzi z tego samego okresu co świątynia (XIII w.). Wiąże się z nim ciekawa legenda. Kiedy biskup był zły, lub niezadowolony z wiernych zaciskał ponoć ręce na tych „jabłkach” na końcu poręczy. Jak widać są prawie czarne, a więc parafianie często musieli stresować swojego biskupa. Chrzcielnica została wykonana w 1850 r. z jednego z wymienionych drewnianych słupów. Ołtarz wykonano zaś w 1668 r.

Zwiedzanie wnętrza kościoła jest płatne – 80 NOK, ale naprawdę warto. Dzieci do lat 16-stu wchodzą za darmo. Zwiedzać można w godzinach 10.00-17.00. Pamiętajcie tylko, że w soboty często udzielane są śluby i świątynia jest zamknięta. W niedziele o godz. 11.30 i 13.30 odbywają się msze i wówczas kościół również jest zamknięty dla zwiedzających.

Następnie zjechaliśmy z E134 w boczne drogi (nie lubimy jeździć głównymi traktami) i objechaliśmy jezioro Totak. Piękne okolice, cudowne widoki. Góry, lasy, cisza. Po wyjeździe z Vågslidtunnelen (1647 metrów długości) ukazał się nam ten piękny widok. Tunel znajduje się około 1000 m n.p.m. i został zbudowany by droga nie przecinała naturalnych szlaków wędrówek renów i karibu.

Røldal - Tak się bujamy

Tak sobie jadąc powoli i podziwiając widoki dotarliśmy do małej, sielskiej miejscowości Røldal. Nocowaliśmy tutaj na jednym z licznych campingów, zaraz przy rwącym potoku, który wpada do pobliskiego jeziora Røldalsvatnet. Jego szum usypiał nas do snu. Piękne miejsce na spacery i odpoczynek po dniu w drodze.

Datuje się, że świątynia w Røldal powstała pomiędzy rokiem 1200 a 1250, ale dekoracje wnętrza pochodzą z XVII w. Konstrukcja budowli wskazuje, że może pochodzić jeszcze sprzed okresu kościołów stav. Podczas prac renowacyjnych odkryto bowiem, że konstrukcję osadzono przypuszczalnie bezpośrednio na ziemi, a nie na kamiennym fundamencie. Pomimo tej różnicy kościół w Røldal zaliczany jest do grona 28 zachowanych stavkirke.

W średniowieczu Røldal stavkirke było drugim co do ważności celem pielgrzymów w Norwegi, zaraz po katedrze Nidaros w Trondheim. Przyciągał ich krucyfiks zawieszony nad prezbiterium. Jest on słynny z tego, że w każdą noc świętojańską poci się podczas wieczornej mszy. Płyn wydzielany przez krzyż był zbierany lnianą szmatką, którą następnie przykładano do chorych miejsc na ciałach przybyłych pątników. I dokonywał się cud uleczenia. Chorzy porzucali przy ołtarzu kule, nosze, bandaże, opaski na oczy itp., ciesząc się z ozdrowienia. Wiele z tych porzuconych sprzętów można obecnie oglądać w Muzeum w Bergen. W archiwach zachowały się także świadectwa tych, którzy widzieli te cuda na własne oczy. Pielgrzymowanie do tej świątyni zaczęło się w XIV w. i trwało do roku 1835, było to ostatnie w Norwegi miejsce pielgrzymkowe. Pielgrzymi przynosili ze sobą liczne podarunki w formie pieniędzy, srebra bądź przedmiotów. To powodowało, że kościół do XVII w. był dość bogaty. Właśnie z tych darów około 1630 r. kościół otrzymał wyposażenie i zdobienia, które dziś można podziwiać.
W ostatnim czasie ponownie pojawiły się regularne pielgrzymki katolickie do tego pięknego kościoła. Oczywiście w porozumieniu z kościołem luterańskim, który używa kościoła na co dzień.
Tak minął nam kolejny dzień naszej wyprawy do Norwegi – na podziwianiu pięknych widoków i stavkirke.

Cześć, Rafał i Magda (RiM) witają na stronie taksiebujamy.pl. Od kilku lat mieszkamy i pracujemy w Kopenhadze, oraz włóczymy się po świecie. Oprócz podróży lubimy dobre jedzenie, o kawie nawet nie wspomnimy - najlepiej smakuje o poranku, przed namiotem, gdzieś na odludziu.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Wykorzystuję pliki cookies do prawidłowego działania bloga, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na blogu. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Przeczytaj politykę prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close