Kanada,  Podróże

Z Banff do Jasper przepiękną Icefields Parkway

Icefields Parkway, Parki Narodowe Banff i Jasper – zapewne to będą słowa, które wypłyną z ust każdego z nas, kiedy tylko ktoś zada pytanie o to, co warto zobaczyć w Kanadzie. To zdjęcia z tych miejsc okupują pierwsze pozycje w grafikach Googla po wpisaniu nazwy kraju. Widok niesamowicie turkusowych jezior Louise, Moraine, Peyto wbija się w pamięć. Tak samo jest ze zdjęciami z Icefields Parkway wijącej się przez kanadyjskie Rockies. Nic więc dziwnego, że musieliśmy tu przyjechać i zobaczyć te miejsca na własne oczy. I nie zawiedliśmy się. Są jeszcze piękniejsze niż na zdjęciach.

Kootenay National Park - Tak sie bujamy
Kootenay National Park

Po miło spędzonych chwilach w Fort Steele ruszyliśmy dalej do Parku Narodowego Kootenay. Noc spędziliśmy na campingu Redstreak Campground (28 CAD + 8,8 za drewno na ognisko). Następnego dnia pogoda była mglista i deszczowa. Czasami lało tak, że wycieraczki nie nadążały. Niestety większą część parku „zwiedziliśmy” zza szyb samochodu.

Stwierdziliśmy, że takie zwiedzanie jest bez sensu i powoli (z nadzieją na poprawę pogody) ruszyliśmy do Banff. Miasto zostało założone w latach 80 XIX wieku w celu promowania nowej linii kolejowej Canadian Pacific Railway (CPR). Pracownicy kolei odkryli bowiem w tym miejscu gorące źródła (Cave and Basin). 25 listopada 1885 r. premier John A. Macdonald ustanowił wokół nich niewielki, liczący zaledwie 26 km², park publiczny nazwany Banff Hot Springs Reserve. Tak właśnie powstał najstarszy park narodowy w Kanadzie. Z biegiem czasu park się rozrastał i zmieniał nazwę. Dziś znany jest jako Banff National Park i obejmuje 6 641 km² górzystego terenu, z wieloma lodowcami, pięknymi jeziorami, gęstym lasem iglastym i alpejskimi krajobrazami. Miasteczko stało się bramą do parku, który reklamowano jako międzynarodowy kurort i spa. Kolej mocno inwestowała we wspaniałe hotele (Banff Springs Hotel, Chateau Lake Louise) próbując zwabić jak najwięcej turystów. Obecnie Banff to miejscowość wypoczynkowa i jedno z najpopularniejszych miejsc turystycznych w Kanadzie, a park stał się jednym z najczęściej odwiedzanych parków narodowych w Ameryce Północnej.

Przez miasto corocznie przewija się około 3 miliony turystów. Jest nawet ładne. Oczywiście na ulicach królują, jak to w kurortach bywa, sklepy z różnej maści pamiątkami. My trochę pospacerowaliśmy, odwiedziliśmy Buffalo Nations Luxton Museum (10 CAD) prezentujące indiańską kulturę. Następnie udaliśmy się do bardzo ciekawego Banff Park Museum (3,9 CAD), w którym zgromadzono ponad 5 000 okazów botanicznych i zoologicznych. Mieści się ono w pięknym budynku z bali, najstarszej zachowanej federalnej budowli we wszystkich kanadyjskich parkach. Jest to jednocześnie najstarsze muzeum historii naturalnej w zachodniej Kanadzie. Nasz 5-letni Maks był zachwycony. A to mierzył się z Grizli, by za chwilę podziwiać malutkie kolibry (tak tak w Kanadzie żyją kolibry) i ich miniaturowe jajka. Następnie możecie jeszcze zwiedzić Cave and Basin i skorzystać z Banff Upper Hot Springs (bilet łączony za 15,24 CAD).

Jeszcze tylko przejażdżka nad bardzo ładne jezioro Minnewanka i noc spędziliśmy na campingu Two Jack Main Campground (21,97 CAD + 8,8 za drewno na ognisko).

Mała ciekawostka. W 1976 r. grupa robocza Międzynarodowej Unii Astronomicznej (International Astronomical Union) ds. Nomenklatury Systemów Planetarnych (IAU / WGPSN) oficjalnie przyjęła nazwę Banff dla krateru (o średnicy około 5 km) na Marsie, na cześć tego miasteczka.

Lake Louise - Tak sie bujamy
Lake Louise

Następnego poranka pogoda nadal była paskudna, ciągle padało. Czas naglił więc szybko zwinęliśmy namiot i ruszyliśmy nad dwa polodowcowe jeziora Lake Louise i Moraine Lake.

Lake Louise przez miejscowych Indian Nakoda (Stoney) nazywane Lake of the Little Fishes (Jezioro Małych Ryb) zajmuje około 0,8 km² powierzchni, a w najgłębszym miejscu ma 70 metrów głębokości. Zasilane jest przez lodowiec Victoria, który kończy się tuż nad jego brzegiem. Widok jest imponujący, ale musicie być przygotowani na tłumy turystów. Nam dopiero po dłuższej chwili udało się znaleźć małą lukę by przecisnąć się do brzegu. Nad jeziorem góruje masywna bryła ponad 400-pokojowego hotelu Chateau Lake Louise, zbudowanego w 1893 r. przez kompanie kolejową Canadian Pacific Railway. To spod niego rozpoczyna się szereg pieszych tras turystycznych np.: do Tea House położonego nad brzegiem Lake Agnes, trasa przez Rajską Dolinę (Paradise Valley) do Moraine Lake, czy Plain of the Six Glaciers na sam lodowiec Victorii. Droga prowadząca do hotelu i do parkingu przy samym jeziorze otwarta jest przez cały rok. Spokojnie możecie tu dotrzeć nawet zimą.

Moraine Lake - Tak sie bujamy
Moraine Lake

Wracając z parkingu do autostrady Trans-Canada Hwy po około 2 km należy odbić na południe, by po kolejnych 12 km dotrzeć do Moraine Lake. Ten ostatni odcinek drogi otwarty jest jedynie od końca wiosny do połowy jesieni. Jezioro położone jest w pięknej dolinie Valley of the Ten Peaks (Dolina Dziecięciu Szczytów). Dziesięć liczących ponad 3000 m szczytów odbija się w jego turkusowych wodach – jeśli macie szczęście. 😉 To właśnie ten widok, na jezioro i góry, nazywany jest Twenty Dollars View (Widok za 20 dolarów), ponieważ znajdował się on na kanadyjskich banknotach dwudziestodolarowych, wydawanych w 1969 i 1979 roku. Powiem Wam, że to jedno z najpiękniejszych miejsc jakie widzieliśmy w Kanadzie. Warto było tu przyjechać, chociaż pogoda nam nie dopisywała.

W okolicy jeziora znajduje się kilka szlaków pieszych. Możecie się wybrać na spacer do jeziora Consolation lub Eiffel, albo na przełęcz Wenkchemna, czy w głąb doliny Larch. Możliwości jest sporo.

Parkingi przy obu jeziorach nie są zbyt duże. Praktycznie zawsze zatłoczone i trudno znaleźć miejsce. Samochód możecie zostawić na dużym parkingu Lake Louise Park and Ride (zaznaczę go na mapce) znajdującym się przy Trans-Canada Hwy. Co 15 minut odjeżdżają z niego bezpłatne autobusy do obu jezior.

Icefields Parkway - Tak sie bujamy
Icefields Parkway

Po spacerze i chwili oddechu nad Moraine Lake ruszyliśmy z powrotem do głównej drogi. Następnie, po około 3 km skręciliśmy z Trans-Canada Hwy na Alberta Hwy 93. To właśnie w tym miejscu rozpoczyna się chyba najpiękniejsza kanadyjska droga – Icefields Parkway. Ta licząca około 230 km trasa przez Góry Skaliste, kończąca swój bieg w Jasper, oferuje niesamowite widoki. Wystarczy, przez dzień lub dwa, zatrzymywać się na bardzo dobrze oznaczonych miejscach widokowych, by podziwiać uroki natury – piękne jeziora, góry, wodospady, lodowce i zapierające dech w piersiach krajobrazy. Do tego setki kilometrów szlaków pieszych i nic dziwnego, że jest ona oblegana przez cały rok. Do tego na całej trasie nie ma zasięgu sieci komórkowych, nic nie przeszkadza w delektowaniu się pięknem natury.

Peyto Lake - Tak sie bujamy
Peyto Lake

Na Icefields Parkway są setki pięknych miejsc, my pokażemy Wam tylko kilka na zachętę. Peyto Lake zrobiło na nas spore wrażenie. Przestało padać i na chwilę wyszło słońce pięknie je oświetlając. Czytaliśmy, że to najpiękniejsze jezioro na całej trasie i coś w tym jest. Parking jest dobrze oznaczony. Jest nieduży, trzeba czasami sporo pokrążyć by znaleźć wolne miejsce. Prowadzi z niego ścieżka do punktu widokowego, około 15 minut spacerku lekko pod górę. Musicie się przygotować na to, że platforma widokowa prawie zawsze jest mocno zatłoczona. Cierpliwości, widok wynagradza wszystko.

Kilka kilometrów dalej możecie się zatrzymać przy Waterfowl Lakes, wynająć kajak i popływać w pięknej scenerii. Jest tu też camping, więc możecie się zatrzymać na dłużej. Kawałek drogi dalej znajduje się Mistaya Canyon. Zjazd jest dobrze oznaczony. Parking dość spory, a od niego wiedzie około 500 metrowa ścieżka na skraj kanionu. Latem szlak jest łatwy, ale zbyt stromy dla wózków inwalidzkich. Po deszczu robi się błotnisty i śliski.

Zaraz za kanionem znajduje się Saskatchewan River Crossing. Jedyne miejsce na całej Icefields Parkway gdzie możecie zatankować – ceny paliw są jednak wyższe niż w Banff czy Jasper. Przy okazji możecie kupić pamiątki, zjeść coś ciepłego, ewentualnie przenocować w motelu.

Cirrus Mountain Viewpoint to kolejny obowiązkowy punkt programu. 😉 Z tego punktu widokowego rozpościera się wspaniały widok na Icefields Parkway i otaczające ją góry. Położony jest dokładnie w połowie drogi – 116 km od Lake Louise i zarazem 116 km od Jasper. Około 5 km dalej znajduje się spory parking, który jest punktem startowym szlaku Parkers Ridge. Podobno jest to najpiękniejszy szlak na całej trasie. Niestety nie dane było nam go przejść. Pogoda nam nie dopisywała. Po chwilowym przejaśnieniu znowuż zaczęło lać. Widoczność spadła do kilkunastu metrów. Nie widzieliśmy sensu tłuc się po szlaku z kilkuletnim dzieckiem, ze znikomymi szansami na zobaczenie czegokolwiek. Szkoda, ale jest powód by tu wrócić. Szlak liczy sobie około 5 km, a przewyższenie to 269 m. Musicie na niego przeznaczyć około 2-3 godziny.

Athabasca Glacier - Tak sie bujamy
Athabasca Glacier

Niedaleko znajduje się inny, również bardzo ładny szlak – Wilcox Pass. Rozpoczyna się od małego parkingu przy wjeździe na camping Wilcox Creek Campground (16 CAD). Ten szlak jest nieco trudniejszy i dłuższy od Parkers Ridge. Przeznaczcie na niego minimum 3-4 godziny.

Columbia Icefield to największe pole lodowe w kanadyjskiej części Gór Skalistych. Obejmuje obszar około 325 km². Niestety jak większość lodowców szybko topnieje. Zostawiamy samochód na parkingu przy Columbia Icefield Discovery Centre i udajemy się na krótki spacer pod czoło, dobrze widocznego z drogi, Athabasca Glacier. W centrum możecie kupić bilet na specjalnie zaprojektowany autobus, który przewiezie was po lodowcu. Cena to jedyne 87 CAD, dzieci 44 CAD. Wliczono w nią już wstęp, na znajdującą się kilka kilometrów dalej, szklaną platformę widokową Skywalk. Jeżeli chcecie wejść tylko na platformę zapłacicie za bilet 36 CAD, a za dzieci 18 CAD. Autokar zawiezie Was na nią i przywiezie z powrotem. Nie ma przy niej parkingu.

Odpoczęliście? Wytrzęsło was w autobusie? To ruszamy dalej w drogę do jednego z najbardziej obfotografowanych miejsc na trasie – Sunwapta Falls. Zapewne pamiętacie z Instagrama, czy też ze zdjęć w Google małą wysepkę na rzece, a przed nią wodospad – to właśnie tu. Wodospad składa się z dwóch spadków, Upper Falls i Lower Falls. To właśnie przy górnym (Upper Falls) znajduje się wysepka i to tu większość osób kończy swoją wizytę przy wodospadzie. Jest on łatwo dostępny – zaledwie kilka metrów od parkingu. Sunwapta w języku Indian Stoney oznacza „burzliwą wodę”.

Park Narodowy Jasper - Tak sie bujamy
Park Narodowy Jasper

Dalej droga biegnie wzdłuż brzegu Athabasca River, która swój bieg rozpoczyna w Parku Narodowym Jasper, a dokładnie w nienazwanym jeziorze u stóp lodowca Columbia na wysokości około 1600 m n.p.m. Z punktów widokowych usytuowanych przy Icefields Parkway rozciągają się piękne panoramy rzeki i otaczających ją, ośnieżonych szczytów.

Jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc na rzece jest wodospad Athabasca Falls. Wodospad w sumie jest całkiem ładny, ale mi bardziej podobał się kanion znajdujący się za nim. Miejsce to jest bardzo łatwo dostępne. Z parkingu biegnie wygodna ścieżka do kilku platform widokowych, z których można oglądać wodospad i kanion z kilku perspektyw.

Athabasca River - Tak sie bujamy
Athabasca River

Icefields Parkway kończy się w Jasper, na skrzyżowaniu z autostradą Yellowhead Hwy. Samo miasteczko oferuje wszystko czego potrzebuje turysta – liczne sklepy, restauracje i kafejki, a także hostele, campingi i eleganckie hotele. Koniecznie powinniście wybrać się do kanionu Maligne, oraz zobaczyć jeziorka Annette, Edith, Medicine i Maligne. Możecie również wjechać kolejką linową Jasper SkyTram pod szczyt Whistlers Peak. Bilet dla osoby dorosłej kosztuje 52 CAD, a dla dziecka 27,5 CAD.

Ostatnią noc w tych pięknych okolicach spędziliśmy na położonym tuż przy Athabasca River campingu Wabasso Campground (21,97 CAD, drewno w cenie). Odszukaliśmy nasze miejsce i zaczęliśmy wyciągać namiot z samochodu, gdy podbiegła do nas grupka rozentuzjazmowanych dzieci.
– Widzieliście, widzieliście niedźwiedzia.
– Gdzie? – spytała Magda.
– Tam, tam w krzakach był przed chwilą, po campingu chodził.
Rozejrzałem się gdzie jest Maks. Spokojnie bawił się samochodzikami na ławce. Sprawdziłem czy mam przy pasku bear spray. Jest, a misia już nie było.

Wieczorem siedzimy przy ognisku jedząc kolację i rozkoszując się pięknymi widokami. Nagle powolutku przejeżdża obok nas samochód rangersów. Po chwili widzimy dlaczego. Powoli, majestatycznie, skrajem pola namiotowego idzie sobie baribal (niedźwiedź czarny). Przystanie, coś skubnie i idzie dalej. Kilka kroków za nim idzie pani rangers ze sztucerem w dłoni, gotowa by go odstraszyć gdyby zbliżył się za blisko do ludzi. W końcu to jego królestwo, to on jest u siebie. Tak nam minął 3-dniowy pobyt w pięknych parkach Banff i Jasper. Spojrzałem na mapę. Za dwa dni będziemy u Indian Gitxsan i na Szlaku Totemów. Kolejne niesamowite miejsca i ciekawa, czasami smutna historia.

Kilka praktycznych informacji

Ile czasu przeznaczyć na Icefields Parkway i zwiedzanie parków?
W sumie to tylko 230 km, spokojnie można przejechać całą trasę w jeden dzień. Żeby jednak coś na spokojnie zobaczyć, przejść jakiś szlak (np. Parkers Ridge), to moim zdaniem powinniście przeznaczyć na nią minimum 2-3 dni. Wszystko zależy też od pogody. To są wysokie góry – droga czasami wije się na wysokości 2000 m n.p.m. Podczas naszego pobytu (lipiec) cały czas padało. Nad górami wisiały gęste, niskie chmury, przesłaniające kompletnie widoki.

Kiedy tu przyjechać?
Naszym zdaniem najlepszy czas na tą trasę to czerwiec, lipiec i sierpień. Od znajomych wiemy, że we wrześniu pojawia się śnieg. Często pogoda nagle się załamuje, pojawiają się śnieżyce i trasa zostaje zamknięta.

Gdzie nocować?
Większość campingów działa tylko i wyłącznie w sezonie (maj – wrzesień). Hostele działają przeważnie cały rok, ale poza sezonem w trybie ograniczonym – czyli bez bieżącej wody, prysznica, z ograniczoną elektrycznością. Hotele w Banff, Jasper i Lake Louise działają cały rok.

W okresie wakacyjnym campingi są oblężone. My nauczeni doświadczeniem swoje noclegi rezerwowaliśmy kilka miesięcy wcześniej, a i tak był problem ze znalezieniem wolnego miejsca. Kilka z nich działa na zasadzie „uczciwej skrzynki” (honesty box, iron range). Jak to działa? Prosto. Szukasz wolnego miejsca, zapisujesz jego numer. Rozkładasz się. Teraz spokojnie wracasz do tablicy informacyjnej. Na kopercie wpisujesz wymagane dane i wsadzasz odliczoną kwotę. Kopertę wrzucasz do metalowej lub drewnianej skrzynki i to wszystko. Ten system jest bardzo popularny w Kanadzie i USA. Czasami w ten sam sposób można wynająć nad jeziorami kajak, czy łódkę.
Tego typu campingi działają na zasadzie kto pierwszy ten ma miejsce. 😉 W Parkach Narodowych Banff i Jasper, w sezonie, wygląda to mniej więcej tak, że o 5 – 6-tej rano ustawiają się pod nimi spore kolejki kamperów, osobówek. Jedno auto wyjeżdża, jedno auto wjeżdża. Często kierowcy opuszczający camping podają numer miejsca, aby nowy nie musiał krążyć.

Ceny za miejsce pod namiot wahają się od 20 CAD do 40 CAD. Na takim miejscu spokojnie zaparkujecie i rozłożycie dwa spore namioty. Zawsze jest też stół piknikowy i miejsce na ognisko.

O czym jeszcze pamiętać?
Paliwo. Przed wjazdem zatankujcie auto do pełna. Poza stacją paliw w Saskatchewan River Crossing nie ma tu miejsc na tankowanie, a różne rzeczy mogą się zdarzyć. Pamiętajcie też o zapasach jedzenia. Zakupy zróbcie w Banff, Jasper lub Lake Louise. Przy Columbia Icefield, Saskatchewan River Crossing i przy Sunwapta Falls znajdują się co prawda niewielkie restauracjo-kawiarnie i sklepiki z pamiątkami, ale oprócz chipsów i napojów nic sensownego do jedzenia raczej nie kupicie.

Bear spray. Miejcie go zawsze przy sobie i nauczcie się go obsługiwać. To kraina dzikich zwierząt. Często wychodzą na jezdnie, jedźcie uważnie. Na każdym campingu dostaniecie dokładne wytyczne jak zachowywać się podczas spotkania z nimi. Jedzenie zawsze chowajcie, albo do samochodu, albo do specjalnych metalowych skrzynek umieszczonych na campingach.

Pamiętajcie też, że jesteście w parkach narodowych więc musicie wykupić Discovery Pass i przestrzegać wszelkich reguł dotyczących zachowania w parku. Roczny Discovery Pass na samochód z maksymalnie siedmioma osobami kosztuje 139,40 CAD i daje dostęp do 80 kanadyjskich parków i miejsc historycznych (ich listę znajdziecie na stronie Parks Canada). Dzienny bilet wstępu do parków to 20 CAD za auto. Jeżeli planujecie dłuższą wyprawę po Kanadzie i odwiedzenie kilku parków, oraz miejsc historycznych, w których spędzicie więcej niż 7 dni, kupcie roczny bilet. Wyjdzie taniej.

Udanej podróży i niech słońce będzie z Wami! 😉

Dajcie znać w komentarzach jak wam się podobało i co ciekawego widzieliście na trasie.

Cześć, Rafał i Magda (RiM) witają na stronie taksiebujamy.pl. Od kilku lat mieszkamy i pracujemy w Kopenhadze, oraz włóczymy się po świecie. Oprócz podróży lubimy dobre jedzenie, o kawie nawet nie wspomnimy - najlepiej smakuje o poranku, przed namiotem, gdzieś na odludziu.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Wykorzystuję pliki cookies do prawidłowego działania bloga, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na blogu. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Przeczytaj politykę prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close