Maskonur
Norwegia,  Podróże

Runde – wyspa skarbów i maskonurów!

Jeżeli będziecie w Ålesund to wielkim grzechem było by nie wyskoczyć chociaż na jeden dzień (a najlepiej na kilka) na piękną wyspę Runde. My spędziliśmy na niej dwa niezapomniane, cudowne dni. Na Runde znajduje się jedna z największych ptasich koloni u norweskich wybrzeży Atlantyku. Co roku przybywa tu około 500-700 tysięcy ptaków należących do ponad 200 gatunków. Dla porównania, liczba stałych mieszkańców to 160 osób. Największą atrakcją jest liczna kolonia maskonurów.

Dojazd z Ålesund

Dojazd jest bardzo prosty, to tylko około 85 km. Z Ålesund wyjeżdżamy drogą E136 i kierujemy się do Sulesund, gdzie czeka nas obowiązkowa przeprawa promem (Sulesund – Hareid). Potem pięknymi okolicami (drogą Fv 61, a następnie Fv 654 i FV 18) i już prawie na miejscu. Jeszcze tylko przejazd na wyspę przez ten ciekawy most. Dlaczego ciekawy, bo po pierwsze jest ładny, a po drugie wąski na jedno auto, ta grobla prowadząca do niego też. Cała ta przeprawa liczy około 1,5 km i kiedy chcecie na nią wjechać musicie bacznie obserwować drugi jej kraniec i sprawdzać czy nic nie jedzie. Inaczej ktoś z Was będzie się musiał cofać. Jest co prawda „mijanka” na samym szczycie mostu, ale też bardzo wąska – szczerze dwa maluchy się miną, ale coś większego już będzie miało problem, sprawdzone.

Runde – szukamy maskonurów

Zatrzymaliśmy się prawie na samym końcu drogi w Goksøyr Camping. Miło, czysto, schludnie i dodatkowo bardzo sympatyczny właściciel. Przyjechaliśmy po ulewie, wszędzie stała woda. Pomógł nam znaleźć suche miejsce na namiot (większość była kamperami). Może tu, nie chlupie, a może tu, nie za mało miejsca stolika nie rozłożycie, o tu będzie dobrze. Pogadał z nami, podpowiedział, że na maskonury najlepiej się wybrać około 21:00 – znaczy się być na miejscu – bo ptaki wtedy wracają do gniazd w skałach po polowaniu. Wcześniej nie ma sensu bo ich nie widać, chyba że popłyniecie łódką na morze poobserwować je podczas połowu. Później pomógł mi naprawić statyw bo mi się śrubki poluzowały. Naprawdę bardzo sympatyczny starszy gość, który dużo wie o okolicy i sporo może doradzić.

Zaraz za kempingiem rozpoczyna się szlak prowadząca do koloni ptaków. Rozpoczynamy ostrą, stromą wspinaczką, a następnie mamy kilka opcji do wyboru. Możemy obejść wyspę dookoła, lub wybrać jedną ze ścieżek prowadzących na skróty przez płaskowyż do lęgowisk. Po deszczu przydadzą się dobre gumowce, bo woda stoi wszędzie. Niedawno na części szlaku wokół wyspy wprowadzono udogodnienie – drewniana kładka pozwala uniknąć brodzenia w błocie.

Runde – zachód słońca. To mniej więcej najlepszy czas na obserwacje maskonurów.
Runde – zachód słońca. To mniej więcej najlepszy czas na obserwacje maskonurów.

Jeżeli macie czas i lubicie ptaki możecie tu zaobserwować, oprócz oczywiście maskonurów – mewę trójpalczastą, alki krzywonose, nurniki, kormorany czubate, białe głuptaki, nurzyki podbielałe, fulmary, skuy (wydrzyk wielki), edredony, ohary, nawałnika burzowego, burzyka wielkiego, tracza długodziobego, białozora, pardwę, cietrzewie, derkacze, ostrygojady, kamuszniki, mewę żółtonogą, mewę siodłatą i wiele, wiele innych.

Stercorarius skua
Stercorarius skua

Na bujnych łąkach i torfowiskach płaskowyżu ponad klifami mają swoje gniazda agresywne wydrzyki wielkie (Stercorarius skua, około 50 par), atakujące każdego zbliżającego się intruza. Sam obserwowałem jak para wydrzyków atakowała stado owiec, by odgonić je od gniazda. W pierwszej chwili myślałem że to orły polują, ale po przyjrzeniu się zauważyłem mój błąd. Nie śmiejcie się, ciało wydrzyka dochodzi do 65 cm długości, a rozpiętość skrzydeł do 160 cm. Z oddali, bez lornetki, w pierwszej chwili obserwując ich ataki skojarzyły mi się właśnie z orłem. W końcu orły bieliki (gniazduje tu 20 par) i sokoły wędrowne też polują na tej wyspie.

Najwyższy punkt wyspy wznosi się na 333 m n.p.m. Większość ptaków gnieździ się w ogromnych koloniach na skalnym klifie o wysokości 250 metrów na zachodniej stronie wyspy.

Najbardziej liczną kolonię założyły maskonury, ulubieńcy turystów, których jest ponad 100 tysięcy par. Trudno zobaczyć ich gniazda, gdyż schowane są w jamach i dziurach w ziemi. Na Runde gnieżdżą się w najwyższej części klifu, gdzie między skałami znajduje się torfowy grunt. Drążą w nim głębokie nory lęgowe. Wygrzebują je w ziemi zarówno łapami jak i dziobem. Norka ma około 2 metry głębokości i kończy się szeroką komorą, wysłana jest trawą i morskimi roślinami. Maskonur może też zajmować nory burzyka lub te po królikach, jak też głębsze szczeliny skalne.

W norce samica składa jedno duże jajo (najczęściej w połowie maja), które wysiadywane jest przez okres 38 do 49 dni przez obydwoje rodziców, choć częściej przez samicę. Ptak nie siada bezpośrednio na jaju, lecz okrywa je skrzydłem. Gdy młode się wylęgną rodzice karmią je przez ok. 40 dni rybami przynoszonymi w dziobie, a potem młody radź sobie sam.

Taka mała ciekawostka. Maskonur uważany jest przez ludy północne za pośmiertną postać marynarzy i rybaków, którzy zginęli na morzu.

Kolonia głuptaków.
Kolonia głuptaków.

Kolonia głuptaków białych mieści się niedaleko koloni maskonurów. Ptaki te można obserwować przez cały dzień. Są bardzo aktywne. Na Runde jest ich około 2500 par, co czyni tę kolonię największą, a zarazem jest i najstarszą w Norwegii.

W poszukiwaniu skarbów.
W poszukiwaniu skarbów.

W nocy 8 marca 1725 r. podczas swojego dziewiczego rejsu u wybrzeży wyspy zatonął holenderski statek „Akerendam”, pływający pod banderą Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej. No cóż sztorm, ostre skały niby nic dziwnego. Ale jak to mówią zawsze jest małe „ale”. „Akerendam” miał 44 metry długości, 850 ton wyporności, 40 dział a 200 osobową załogą dowodził Nicolaas De Roy. Pomimo, że brzeg był bardzo blisko nikt z załogi nie przeżył. Powiecie pewnie, że nadal nic ciekawego. Tym małym „ale” był jego ładunek – 19 wielkich skrzyń wypełnionych monetami, które były zapłatą za towar oraz wynagrodzeniem dla marynarzy i żołnierzy. Około 250 000 świeżo wykutych złotych i srebrnych monet. W ciągu kilku miesięcy od tragedii udało się odzyskać tylko 5 skrzyń, reszta zaginęła. Mijały lata, ludzie zapomnieli o tym wydarzeniu. Czasem tylko przy ognisku starsi opowiadali historyjkę o statku i jego skarbie. Ktoś tam przeinaczył, że nie holenderski a hiszpański. Ktoś inny dodał, że z Wielkiej Armady. Po silnych sztormach na plaży znajdowano złote monety i ludzie przypominali sobie bajania dziadków. Tak właśnie tworzą się legendy. Jak to mówią „w każdej legendzie jest ziarno prawdy”, tak też pewnie pomyślało trzech nurków Bengt-Olof Gustafsson (Szwecja), Stefan Persson (Szwecja) i Eystein Krohn-Dale (Norwegia), którzy postanowili w 1972 r. sprawdzić, czy u wybrzeży Runde znajduje się skarb sprzed wieków. Szokiem dla lokalnej społeczności i zapewne dla samych znalazców było to co znaleźli 6 lipca – blisko 57 000 monet o wadze około 560 kg. Znalezisko zawiera ponad 400 różnych typów monet, z czego 16 nie było do tej pory znanych. Szokiem dla znalazców było tez to, że po skarb od razu zgłosiły się rządy Holandii i Norwegii. Ostatecznie po długich i ostrych negocjacjach otrzymali 68% skarbu, 7% otrzymała Holandia, a resztę (25%) Norwegia. Ta ostatnia część skarbu znajduje się w gabinecie numizmatycznym (Myntkabinettet) Uniwersytetu w Oslo oraz w Sjøfartsmuseum w Bergen. Odkrycie wraku „Akerendam” i jego skarbu doprowadziło do ​​zmian w przepisach. Od tej pory wszystkie wraki starsze niż 100 lat są automatycznie chronione w Norwegii.

Z wraku wydobyto też dwie armaty. Jedna znajduje się w Holandii, a druga została umieszczona w „wannie” z morska wodą zaraz przy wejściu na Goksøyr Camping.

Jak się Wam podoba wyspa? My byliśmy zachwyceni. Szczerze zapraszamy do jej odwiedzenia.

Cześć, Rafał i Magda (RiM) witają na stronie taksiebujamy.pl. Od kilku lat mieszkamy i pracujemy w Kopenhadze, oraz włóczymy się po świecie. Oprócz podróży lubimy dobre jedzenie, o kawie nawet nie wspomnimy - najlepiej smakuje o poranku, przed namiotem, gdzieś na odludziu.

2 komentarze

  • Kasia

    Chciałam zapytać czy ciężko jest wejść na szczyt? Będę z 2,5 latką, nie wiem czy jest sens jechać tam. Dziękuję serdecznie za odpowiedź i pozdrawiam!

    • RiM

      Na Runde przyjeżdża się głównie po to by oglądać ptaki – szczególnie maskonury. Nie ma tam zabytków, atrakcji. Początek ścieżki jest wyasfaltowany, ale dość stromy. Po wejściu na płaskowyż, po opadach jest dużo błota, a do urwiska gdzie gniazdują maskonury jest jeszcze spory kawałek. Nasz synek (też miał 2,5 roczku jak tam byliśmy) odpadł w połowie podejścia i musiałem go wnieść na górę. Zamiast wchodzić na górę, można podpłynąć do urwiska stateczkiem i obserwować ptaki z poziomu wody. Pozdrawiamy serdecznie Rafał i Magda.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Wykorzystuję pliki cookies do prawidłowego działania bloga, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na blogu. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Przeczytaj politykę prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close