Dania,  Podróże

Møns Klint – białe klify i dinozaury.

Wyspa Møn, znajdująca się w południowo-wschodniej części Danii, to bez wątpienia jeden z najpiękniejszych regionów tego dość płaskiego kraju. Jednak główną atrakcją, która przyciąga około 300 000 turystów rocznie, są białe klify – Møns Klint. To niezwykłe miejsce oddalone jest o około 140 km od Kopenhagi, a od przeprawy promowej w Gedser o 93 km.

Jeżeli poruszacie się samochodem najlepiej zostawcie go na parkingu przed GeoCenter Møns Klint. Opłata to 35 DKK, płatne w automacie, lub w kasie muzeum. Następnie mały spacerek i stajemy przed drewnianymi schodami. Ach te schody – najdłuższe w całej Danii – jedynie 497 stopni, które trzeba przejść dwa razy – na dół i z powrotem. Razem daje to 994 stopnie. Możecie sobie nawet kupić, w butiku w muzeum, koszulkę z napisem „I DID IT! 994 STEPS”.

Møns Klint
Møns Klint

Møns Klint powstały około 70 mln lat temu. To co widzimy obecnie, ukształtowane zostało jednak podczas ostatniego zlodowacenia około 12 000 lat temu. W sumie to też nie do końca prawda. Klif był intensywnie wykorzystywany jako źródło materiału budowlanego. Ponadto przyroda tez intensywnie pracuje by klif nieustannie się zmieniał. Obecnie jest to teren chroniony – klify i teren wokół nich zostały zamienione na park narodowy.

Wzdłuż Møns Klint ciągną się liczne ścieżki spacerowe. Jedną z nich wyłożono drewnianym pomostem, tak aby osoby na wózkach też mogły podziwiać piękno tego miejsca. Wiedzie ona z GeoCenter do Freuchens Pynt – liczy 267 m. Na końcu tej ścieżki znajduje się punkt widokowy, z którego widać osuwisko z 1988 r. To właśnie tu, większa część Freuchens Pynt spadła do morza.

Møns Klint
Møns Klint

Møns Klint liczy około 7 km długości. Najwyższym zaś jego punktem jest, położony niedaleko parkingu, Dronningestolen (Tron Królowej) wznoszący się 128 m nad poziom morza. Jak głosi legenda – to na tym wzniesieniu siadała i patrzała utęsknionym wzrokiem żona Króla Klifów, zawsze kiedy wypływał on w morze.

Møns Klint
Møns Klint

Møns Klint to najwyższe klify nad całym Morzem Bałtyckim. Jak to kiedyś ktoś powiedział – nic w życiu nie jest stałe. Tak samo jest z klifem z wyspy Møn – cały czas się zmienia. Natura jest nieubłagana. Jak wyliczają geolodzy co roku znika około 2-4 cm klifu, co doprowadzi do jego całkowitej erozji w przeciągu około 50 000 lat. Po silnych opadach deszczu zdążają się duże osuwiska – jak choćby te z stycznia 2007 r., kiedy to Store Taler osunął się do morza tworząc 300 metrowej długości półwysep.

GeoCenter Møns Klint

GeoCenter
GeoCenter

Pomiędzy parkingiem a klifem znajduje się jeszcze jedno ciekawe miejsce – GeoCenter Møns Klint. Jest to muzeum z butikiem i restauracją. Bardzo interesująca wystawa przedstawiająca historie klifu, zwierzęta jakie tu żyły, oraz „pierwszego duńskiego dinozaura”.

GeoCenter Møns Klint
GeoCenter Møns Klint

Jak widać na zdjęciu tutejsze wody zamieszkane były przez liczne żyjątka. Ich skamieniałości można dziś znaleźć zatopione w klifie.

GeoCenter
GeoCenter

GeoCenter otwarte jest od Świąt Wielkanocnych do 31 października. Bilet wstępu to 140 koron duńskich, dzieci do lat 3 gratis, a 3-11 latki płacą 95 koron. W cenie jest zwiedzanie i wstęp do kina 3D. Całe muzeum jest ciekawe, multimedialne. Jest sporo atrakcji dla dzieci – mogą malować dinozaury, podglądać małe robaczki, puszczać motylki z papieru. Jest pracownia gdzie mogą sklejać sobie różne „stworki” z kamyków, piór i innych rzeczy.

Jak to Skandynawowie prosto i ciekawie, bez ogródek. Biły się dwa dinozaury. Jeden stracił głowę, która się gdzieś poturlała, resztę zjadł przeciwnik. Głowa sobie leżała i się rozkładała, aż pozostały tylko kości. Powoli nakrywały ją kolejne warstwy osadów. Tak przez miliony lat, aż przyszedł człowiek z małym młoteczkiem i powoli wydobył ją ponownie na powierzchnię. Oczywiście wielce uradowany ze znaleziska.

Plateozaur (Plateosaurus) zaliczany jest do późnotriasowych dinozaurów. Najprawdopodobniej był największym dinozaurem swoich czasów. Osiągał od około 6 do około 10 m długości. Waga dochodziła do 4 ton.

Pierwszy „duński” dinozaur.
Pierwszy „duński” dinozaur.

W GeoCenter znajduje się też osobna wystawa poświęcona duńskiej wyprawie na Ziemię Jamesona w wschodniej Grenlandii z 2012 r. To tutaj w 1988 r. profesor Farish A. Jenkins z Uniwersytetu Harvarda wraz ze swoim zespołem odkopali pierwszego dinozaura znalezionego na duńskiej ziemi.

Phytosaur.
Phytosaur.

Wyprawa zakończyła się sporym sukcesem. Odkryto liczne szczątki znanych już dinozaurów, oraz wydobyto – nigdy wcześniej nie znaleziony na Grenlandii – częściowy szkielet phytosaura (po polsku fitozaur), który przypominał dzisiejsze krokodyle. Łącznie, jesienią 2012 r., do Danii przewieziono 5 ton kamieni.

To był bardzo fajny dzień. Piękne widoki, ciekawe muzeum, a jeszcze obok muzeum znajduje się duża piaskownica z „jajami” dinozaurów – dzieciaki nie chcą z niej wychodzić. W pobliskim lasku można się powspinać na drzewa, pozjeżdżać na linach. Jeszcze nie wspomniałem o biciu rekordu Guinnessa. GeoCenter, w sezonach 2016 i 2017, chce uzbierać największą kolekcję rostrów belemnitów na świecie. Belemnit to rząd wymarłych morskich głowonogów. Zwierzęta te przypominały współczesne kałamarnice, ale zamiast obecnych u kalmarów przyssawek, ich dziesięć odnóży było wyposażone w haczyki. Belemnity różniły się kształtem, choć generalnie miały wydłużone, opływowe ciało. Długość ciała wynosiła od kilku centymetrów do około 6 m. Posiadały kalcytowy endoszkielet i to właśnie jego część – dokładnie tylna – wydłużone, kolcopodobne rostrum jest najczęściej jedyną pozostałością po tych istotach. Na plaży pod klifami jest ich dość sporo, szczególnie po sztormach. Pracownicy muzeum, oraz turyści zbierają je i zanoszą do specjalnego, nazwijmy to, „słoja”. Fajna zabawa, szczególnie dla dzieci – O, tata, tata znalazłem dinozaura! Skarbu strzeże strażnik muzeum, 12 metrowy straszny Kraken – ośmiornica. Oplata on swoimi mackami „słój” i łypie groźnie oczami.

Cześć, Rafał i Magda (RiM) witają na stronie taksiebujamy.pl. Od kilku lat mieszkamy i pracujemy w Kopenhadze, oraz włóczymy się po świecie. Oprócz podróży lubimy dobre jedzenie, o kawie nawet nie wspomnimy - najlepiej smakuje o poranku, przed namiotem, gdzieś na odludziu.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Wykorzystuję pliki cookies do prawidłowego działania bloga, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na blogu. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Przeczytaj politykę prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close