Kanada,  Podróże

Fort Steele – żywe muzeum

Do Fort Steele dotarliśmy około południa. Chcieliśmy tu dotrzeć jak najwcześniej by mieć jak najwięcej czasu na zwiedzanie. Położony w regionie East Kootenay w Kolumbii Brytyjskiej około 16 km na północny wschód od Cranbrook jest ważnym miejscem historycznym (National Historic Sites) dla Kanadyjczyków. Jadąc Hwy 93/95 np. tak jak my z granicy do Parku Narodowego Kootenay i dalej do Banff i Jasper koniecznie musicie się tutaj zatrzymać. To świetne miejsce do spędzenia całego dnia, zarówno dla dorosłych jak i dzieci.

Fort Steele
Fort Steele – no to wchodzimy!

Powstanie Fort Steele jest ściśle związane z odkryciem złota w pobliskiej rzece Wild Horse Creek (dziś Wild Horse River) w latach 60. XIX wieku. Gorączka złota osiągnęła szczyt w 1865 r., kiedy około 5000 poszukiwaczy zalało Fisherville (obecnie miasteczko już nie istniejące) przeczesując rzekę i wzgórza w poszukiwaniu fortuny. Pokłady złota były bardzo bogate i łatwo dostępne. Wielu ludzi zarobiło tego lata od 40 000 do 60 000 $. Szacuje się, że podczas bumu z rzeki wydobyto złoto za ponad 7 000 000 $ – ogromna jak na tamte czasy kwota.

W 1864 r. pewien niedoszły górnik, John Galbraith, stwierdził, że aby dostać się do złota trzeba się przeprawić przez rzekę Kootenay. Po co babrać się w błocie jak można zarobić na promie. Jak pomyślał tak zrobił, a że był niezłym cwaniakiem i wiedział, że to jedyny prom na setki kilometrów, doił ludzi nieźle. Pobierał „drobną” opłatę w wysokości 5 $ za osobę i 10 $ za zwierzę, co było ogromną sumą pieniędzy w tym czasie. Wokół jego przystani i biura wyrosła niewielka grupa budynków, a osada stała się znana jako Galbraith’s Ferry (Prom Galbraitha). Rodzina Galbraith osiągała sowity dochód z operacji promowej do czasu zbudowania pierwszego mostu w 1888 roku. W tym czasie byli już bardzo bogaci i dobrze znani jako założyciele miasta.

Jesienią 1865 r. bogate i łatwo dostępne kopalnie złota znajdujące się blisko powierzchni zostały w dużej mierze wyczerpane. Aby uzyskać zysk, górnicy musieli inwestować pieniądze w szyby lub urządzenia hydrauliczne. Nastawieni na szybki zysk poszukiwacze ruszyli więc dalej. Miasteczka opustoszały. Ukończenie Kanadyjskiej Kolei Pacyficznej (Canadian Pacific Railway) do Golden w 1885 roku zachęciło ponownie osadników i poszukiwaczy do przybycia w te regiony w poszukiwaniu szczęścia. Gdy przybywało coraz więcej ludzi, nieuniknione stały się spory o własność ziemi między Indianami Ktunaxa a nowymi przybyszami. Najpoważniejszy spór toczył się między wodzem Isadorem a pułkownikiem Jamesem Bakerem o kawałek ziemi zwany Joseph’s Prairie, obecnie na tym terenie leży miasto Cranbrook. Doszło do kilku morderstw. Aby załagodzić konflikt North West Mounted Police wysłała oddział, którym dowodził Samuel B. Steele. To on podjął się mediacji. Stwierdził, że oskarżeni o morderstwo Indianie Ktunaxa są niewinni, oraz załagodził spór o ziemię. Zadowoleni byli wszyscy, do tego stopnia, że mieszkańcy Galbraith’s Ferry postanowili zmienić nazwę miasteczka na Fort Steele dla uczczenia oficera.

Życie w Fort Steele płynęło powoli i spokojnie, aż do 1892 roku, kiedy w pobliżu miasteczka odkryto duże złoża srebra, ołowiu i węgla. Poszukiwacze ponownie zalali dolinę, a wzgórza każdego wieczoru były usiane setkami ognisk. Liczba mieszkańców szybko przekroczyła 1000 osób, a osada stała się centrum handlowym, społecznym i administracyjnym regionu. Lokalna gazeta „Prospector” w jednym z artykułów z 1898 r. wymieniała kwitnące firmy miasta – 11 hoteli, 4 restauracje, 4 sklepy ogólne, sklep z narzędziami, browar i szeroki wachlarz innych placówek, od chińskiej apteki po sklepy krawieckie i adwokatów.

To był złoty okres dla Fort Steele. Niestety od 1899 r. miasto zaczęło umierać. Tory Canadian Pacific Railway ominęły osadę i pobiegły dalej do nowo powstałego Cranbrook, które zaczęło przyciągać kupców i osadników. Ludzie zaczęli wyjeżdżać, a ceny gruntów gwałtownie spadły. Wreszcie w 1904 r. biura rządu prowincji zostały przeniesione do Cranbrook. W 1910 r. Fort Steele był prawie opuszczony.

Fort Steele - Tak sie bujamy
Wasa Hotel

Pod koniec lat 50. lokalni mieszkańcy zwrócili się do rządu prowincji o ochronę starego miasta. W 1961 r. rząd ogłosił, że Fort Steele jest historycznym parkiem z mandatem „do zachowania i  prezentacji”.  W 1967 r. wpisano go na listę National Historic Sites of Canada i rozpoczęto odbudowę. Dla publiczności Fort Steele Heritage Town został otwarty w 1969 r. Dziś to jedna z najważniejszych atrakcji tego typu w Kolumbii Brytyjskiej, odwiedzana co roku przez ponad 80 000 osób.

To żywe muzeum otwarte jest przez cały rok od 10:00 do 16:00, a w sezonie letnim do 17:00. Od 2004 r. prowadzi je Towarzystwo Przyjaciół Fortu Steele (The Friends of Fort Steele Society). Większość z Was trafi tu zapewne podczas wakacji. W tym okresie ceny biletów wyglądają następująco: dzieci do lat 5-ciu wchodzą za darmo, 6-17 lat – 12 CAD, dorośli zapłacą 18 CAD. Są też bilety rodzinne (2+2) za 55 CAD. Jest też kilka atrakcji dodatkowo płatnych np.: przejażdżka pionierskim wozem za 5 CAD, spektakl w teatrze za jedyne 10 CAD, czy tez podróż zabytkowym parowozem za 15 CAD. Możecie też wypożyczyć stroje z epoki i zrobić sobie zdjęcie stylizowane na lata 90 XIX wieku. Super sprawa. Atrakcji jest sporo i zwiedzanie 98 zachowanych budynków zajmuje sporo czasu. Warto go jednak poświęcić. Przez chwilę można się przenieść na Dziki Zachód i poczuć jak osadnicy, albo poszukiwacze złota, pod koniec XIX wieku. Wszystkie budynki i ich wnętrza starano się zachować jak najdokładniej. Przy domach są ogródki, rabatki z kwiatami, pasą się zwierzęta. Wchodzisz do domu, a w kuchni na stole kromka chleba posmarowana masłem, obok nóż z jego resztkami. Wygląda to tak jakby właściciel po prostu wyszedł z kuchni np. do ogrodu po pomidory do kanapki. Jak zmęczycie się zwiedzaniem zawsze możecie przenocować w hotelu Windsor. Wtedy na pewno poczujecie się jakbyście przenieśli się w czasie. Za 2-osobowy pokój zapłacicie 150 CAD + podatki.

Spędziliśmy tu miłe popołudnie. Miasteczko spodobało się nam bardzo. Może ktoś z Was już tu był. Jak wrażenia? Podzielcie się nimi w komentarzach.

Cześć, Rafał i Magda (RiM) witają na stronie taksiebujamy.pl. Od kilku lat mieszkamy i pracujemy w Kopenhadze, oraz włóczymy się po świecie. Oprócz podróży lubimy dobre jedzenie, o kawie nawet nie wspomnimy - najlepiej smakuje o poranku, przed namiotem, gdzieś na odludziu.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Wykorzystuję pliki cookies do prawidłowego działania bloga, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na blogu. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Przeczytaj politykę prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close